Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
skazany-na-smierc-mysza-reaktywacja Kontynuacja
Akcja rozgrywa się w więzieniu Fox River, w którym roi się od mężczyzn z brudnymi myślami. Czy Ashley będzie w stanie się im przeciwstawić? Czy pokona słabość do swojego ex chłopaka? Dowiecie się o tym czytając opowiadanie.


Odcinek 11

- Pamiętaj. To ja jestem jedynym mężczyzną, któremu możesz się oddać o każdej porze i w każdym miejscu. Powiedział kiedy opuściliśmy kapliczkę. - To mnie masz pragnąć.
- Michael, ja pragnę Ciebie od zawszę. Powiedziałam, ścisnął mocniej moją rękę i zaprowadził do celi. Po drodze wszyscy więźniowie dość dziwnie nam się przyglądali. Parę dni wcześniej usłyszeli, że zabawiałam się z David'em, a teraz idę za rękę z najprzystojniejszym facetem w tym więzieniu. Przed kratami naszej wspólnej celi, spotkaliśmy Sucre. Zrobił zaskoczoną
minę widząc nas razem.
- Ale, przecież...
- Nie ma żadnego ale. Wyjaśnił Michael
- Nie ma? A mi się wydaje, że jednak jest! Myślisz, że nie pójdzie znowu do niego? .. Warknął Sucre, Michael spojrzał na mnie.
- Nie pójdzie, wiem, że coś będzie ją do mnie przyciągało. Rzucił. Sucre milczał, najwyraźniej nie wiedział co powiedzieć.. Albo zastanawiał się nad tym co powiedział mu Michael. Tylko my wiedzieliśmy, co będzie mnie do niego przyciągało. - Będę miał do Ciebie prośbę
- Jaką? .. Spytał zaciekawiony
- Jutro razem z C-note'm będziemy kontynuowali naszą "robotę", zajmiesz się Ashley. Odparł - Nie chcę, żeby David się obok niej kręcił
- W jakim sensie mam się nią zająć?
- Będziesz ją chronić, bo ja nie będę mógł. Rzucił
- W porządku, jesteś moim przyjacielem, a dla przyjaciół zrobię wszystko. Zakomunikował i wrócił do swojej celi. Przez cały czas stałam w kącie celi, opierając się o ścianę. Mój ukochany, przeczuwał, że podczas jego nie obecności David będzie próbował się do mnie zbliżyć.
- Nie jesteś czasem głodna? nie zjadłaś obiadu. Spytał podchodząc do mnie.
- Trochę. Odpowiedziałam
- Myślisz nad czymś, prawda? Nad tym co powiedziałem?
- Tak. Michael, czy Ty mi ..
- Czy Ci ufam ? .. Przerwał mi, kiwnęłam głową. - Ufam, lecz wiem, że sama się przed nim nie obronisz. W każdej chwili będzie próbował zaciągnąć Cię do łóżka.
- I myślisz, że ja mu ulegnę?
- Ostatnim razem podał Ci narkotyk, po którym nie stawiałaś oporów. Tym razem może być tak samo. Powiedział - Sucre będzie Cię ochraniał, będzie chodził za Tobą krok w krok.
- Nawet do toalety? .. Zaśmiałam się
- To nie było śmieszne. Powiedział oburzony i usiadł na łóżku. Usiadłam obok niego.
- Kocham Cię Michael. Powiedziałam, przytulił mnie.
Poszliśmy na kolację, zazwyczaj siedzieliśmy razem z jego przyjaciółmi. Tym razem usiedliśmy przy pustym stoliku. Dobrze wiedziałam dlaczego wybrał to miejsce. Na przeciwko nas siedział David z T-bag'iem. Oboje mierzyli się wzrokiem. Michael chciał mu pokazać, że z nim nie wygra. Natomiast David był święcie przekonany, że przy pierwszej kłótni z Michael'em pojawię się w jego celi. To się bardzo zdziwi. Denerwowało mnie to, miałam wrażenie, że zaraz rzucą się sobie do gardeł. Pociągnęłam Mike'a za rękaw jego bluzy i spojrzałam na niego wzrokiem mówiącym "chodźmy stąd". Mike potrafił wyczytać wszystko z moich oczu, złapał mnie za rękę i skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Oczywiście musieliśmy przejść obok stołu Davida. Kiedy byliśmy już daleko, usłyszałam jak David mówił, że mi tego nie daruje.Kolejna groźba. Będzie próbował się zemścić.
Weszliśmy do celi, jeden z klawiszy coś krzyknął i wszystkie cele zamknęły się równocześnie.
Próbowałam wejść na górne łóżko, Michael złapał mnie w pół i położył na swoim łóżku. Miałam przez to zrozumieć, że dzisiejszej nocy śpię z nim. Poniekąd bardzo mi to odpowiadało. Spać wtulona do tak cudownego mężczyzny, to najlepsze co może się przytrafić.
- Boisz się? .. Spytał bawiąc się moimi włosami
- Kogo, Ciebie? Odparłam spoglądając na niego, kiwnął głową - Nie boję się.
- W kapliczce miałem wrażenie, że się boisz. Powiedział
- Owszem, bałam się, że Cię stracę
- Nie bałaś się, że zrobię Ci krzywdę?
- Nie. Powiedziałam uśmiechając się do niego. Nie wiedziałam dlaczego o to pytał. Nie jest typem człowieka, który skrzywdziłby dziewczynę. Zasnęłam, obecność Michale'a powodowała, że każdy mój koszmar szybko przemijał. Naprawdę był jak anioł, mój własny anioł.

Obudził mnie odgłos otwieranych krat, Michael'a już przy mnie nie było, zniknął nim zdążyłam otworzyć swoje oczy. Zostałam sama, skazana na ochroniarza, który nie żywił do mnie sympatii. Skorzystałam z okazji, że go przy mnie nie ma i ruszyłam w stronę ubikacji. Musiałam wziąć prysznic, przez cały czas miałam wrażenie, że ktoś mi się przygląda, ale kiedy
odwróciłam się za siebie, nikogo nie ujrzałam. Ubrałam się i opuściłam to przeklęte miejsce.
- Tu jesteś. Powiedział sucre podchodząc do mnie
- Nie było Cie pod celą, więc skorzystałam z okazji i poszłam pod prysznic. Syknęłam
- Nie podoba Ci się pomysł Mike'a? .. spytał gdy zmierzaliśmy na stołówkę
- Zgadłeś. Odparłam biorąc tace z jedzeniem. Poszłam do wolnego stolika, Sucre złapał mnie za rękę i pokazał stolik przy którym siedział Linc z Abruzzim. Zrozumiałam, ze właśnie tam mam usiąść. Cala trojka rozmawiała o ucieczce. Abruzzi cieszył się, ze w końcu wyjdzie na wolność i będzie mógł dokończyć parę spraw. Sucre natomiast po wyjściu z wiezienia chciał odbyć poważną rozmowę ze swoją dziewczyną, a linc? Chciał się ukryć przed tymi wszystkim oszczerstwami.
Rozejrzałam się po stołówce, szukałam David'a. Siedział parę stolików dalej, nasze spojrzenia spotkały się. Tym razem nie było w nich nic, co mogłoby mnie do niego przyciągnąć. Tym razem spojrzałam na Sucre, miał dziwna minę. Widział, ze ja i David patrzymy na siebie. Nie chciałam być tu ani sekundy dłużej. Zjadłam resztę śniadania, wstałam i ruszyłam na
spacerniak. Kompletnie zapomniałam, że Sucre ma jeszcze pełną tacę jedzenia, oparłam się o ścianę stołówki i dałam mu znać, że poczekam. Kątem oka cały czas zerkałam na Davida, chciałam widzieć jego reakcje. Po jakimś czasie David wstał od stołu, zmierzał w moim kierunku, kiedy do mnie podszedł, złapał mnie za rękę i z całej siły pociągnął za sobą. Sucre
najwidoczniej tego nie widział. Znaleźliśmy się w dziwnym pomieszczeniu. Wszędzie było pełno rur, w nie których miejscach unosiła się para, dlatego też było gorąco. David patrzył prosto w moje oczy, wiedziałam o co mu chodziło. Przycisnął mnie do ściany, nie miałam szans, żeby się wydostać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jest strasznie silny. Potrzebowałam
pomocy ze strony Sucre, gdzie on się do cholery podziewał?
- Zostaw mnie! Syknęłam, miałam odrobinkę nadziei, że to zadziała. Chociaż wiedziałam, że każda oznaka buntu budziła w nim jeszcze większą agresję.
- Nie! Rzucił stanowczym tonem - Ciężko mi uwierzyć, że po naszej wspólnie spędzonej nocy wybrałaś jego!
- To lepiej uwierz! Puść mnie albo zacznę krzyczeć! .. Warknęłam
- Myślisz, że ktoś Cię usłyszy? .. Zaśmiał się. Przybliżył się jeszcze bardziej, czułam ciężar jego ciała na sobie. Nie potrafiłam oddychać, tak bardzo przycisnął mnie do ściany. Próbowałam się wydostać, robiłam wszystko co mogłam. Na próżno, każda moja próba powodowała u niego śmiech. Śmiał się z mojej bezsilności, liczył pewnie na płacz. O nie! Takiej słabości mu nie okażę!
- Rzygać mi się chcę jak na Ciebie patrzę! Powiedziałam prawie krzycząc. To go bardziej zdenerwowało, szarpałam się z nim. W pewnej chwili poczułam ulgę, Sucre przybiegł z pomocą. Nareszcie mój wybawca zorientował się, że mnie nie ma i wszczął poszukiwania. Byłam mu cholernie wdzięczna, gdyby nie on.. Ten kretyn mógłby się w końcu do tego posunąć.
Oboje troszkę się poszarpali, Sucre miał tylko rozwaloną skroń, a David? szczerze mówiąc miałam go gdzieś... Zastanawiałam się jak mam podziękować mojemu wybawcy..
- Zaprowadzę Cię do celi. Powiedział łapiąc moją rękę.
- Powinieneś pójść do Sary. Rzuciłam
- Nic mi nie będzie.  Powiedział
- Nalegam. Jak zostanę sama w celi na chwilę to nic mi się nie stanie.
- No dobrze, ale pójdziesz ze mną. Powiedział - I opowiemy o wszystkim Michael'owi.
- Musimy? .. Spytałam. Wiedziałam, że jeśli Mike dowie się o całej tej akcji, strasznie się zdenerwuje. Sucre nic nie odpowiedział, oznaczało to, że jednak musimy. Złapał mnie za rękaw bluzy i pociągnął w stronę gabinetu Sary. Oboje musieliśmy zachować dyskrecję. Im mniej osób wiedziało co się stało, tym lepiej. Chociaż miałam wrażenie, że Sara wie o wszystkim. O
moim zbliżeniu płciowym z David'em i Linc'iem, o tym co się przed chwilą wydarzyło.. Spoglądała na mnie dość dziwnym wzrokiem. Denerwowała mnie, chciałam wprost zapytać o co jej chodzi, ale lepiej było jakbym milczała.
- Co się wydarzyło? ... Spytała opatrując jego skroń
- Nic takiego, zagadaliśmy się i wpadłem na róg ściany.. Skłamał, Sara spojrzała na niego. Miałam nadzieję, że uwierzyła.
- To bardzo dziwne, przed chwilą wyszedł ode mnie jeden więzień. David. Powiedziała, a ja natychmiastowo zrobiłam się czerwona. - Również miał rany na twarzy. Wiesz coś na ten temat?
- Nie. Powiedział - Ale jeśli się dowiem, to dam ci znać..
- Czyli nie miałeś z tym nic wspólnego.
- Skądże znowu. Rzucił
Sara zapisała coś w karcie i mogliśmy już pójść. Muszę przyznać, że mój ochroniarz jest naprawdę świetnym aktorem.
Zbliżało się południe, Michael pewnie dalej pracował. Trwało to stanowczo za długo, strażnicy mogli się domyślić, że Mike i jego banda coś kombinują. Sucre zaprowadził mnie na spacerniak, usiedliśmy na ławce obserwując pozostałych więźniów. Nie widziałam Davida, być może zrozumiał, że jest dla mnie nikim albo po prostu coś kombinował. Pogoda była w miarę odpowiednia. Od paru dni świeciło słońce, odpowiadało mi to, chociaż wiedziałam, że większość więźniów się męczy. Siedzieliśmy w milczeniu, tak. Cisza która trwała pomiędzy mną, a nim trochę mnie denerwowała. Mimo to nie okazywałam tego.. Zastanawiałam się dlaczego Mike nie poprosił Linc'a o chronienie mnie. Czyżby się bał, że mu ulegnę? że zrobię to z nim po raz drugi? Sucre też był przystojny lecz nie pociągał mnie tak jak Linc, David czy Michael.
- Tobie chyba też nie odpowiada to, że musisz mnie bronić? .. Spytałam


Głosuj (0)

mysza0703 5/07/2011 12:38:15 [komentarzy 2] Twoja Opinia



· Nazwa: Kontynuacja
· Odwiedzin: 3612
· W księdze: 0

· Strona Główna
· Zobacz
· Napisz
· Dodaj do Ulubionych
· Bohaterowie

2011
Lipiec
Czerwiec
2010
Czerwiec
Marzec
Styczeń
2009
Listopad
Sierpień
Lipiec








Rozdział 1 i 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rodział 9


Dodaj do Ulubionych

Mimo iż minęły już 4 lata, moja miłość do Skazanego na śmierć, jeszcze się nie skończyła. To już moje drugie, czy tam trzecie opowiadanie na ten temat.
Pierwsze opowiadanie, które przez jakiś czas wstawiałam na mojego bloga: only-my-life-mysza.mylog.pl odniósł wielki sukces, niestety kolejne części nie były już wystawiane. Są one w 3 zeszytach, nadal je kontynuuje.
Uznajmy, że to opowiadanie jest drugie. Stwierdziłam, że będę je pisała już cały czas. Nie będzie, aż tak długie jak to pierwsze. :)

Inne opowiadanie, które pisałam, lecz niestety przerwałam na jakiś czas również znajduje się na stronie napisanej powyżej. Tytuł opowiadania to "komisarz rex und ich" poniekąd wzorowany na tym serialu. Skąd taki pomysł? Po prostu bardzo lubiłam ten serial, oglądałam go od pierwszego odcinka. Jakiś rok temu, może dwa lata temu stwierdziłam, że napiszę opowiadanie... Opowiada ono o dziewczynie "Nicole", która widziała morderstwo pewnej ważnej osobistości, niestety została zauważona przez morderców, którzy po jakimś czasie wpadli na jej trop. Zamordowali jej matkę, było to ostrzeżeniem. Wyruszyła w podróż do przyjaciela swojej matki "Marca Hoffmana", jak się później okazało Marc był jej biologicznym ojcem. Jeśli ciekawi was któreś z moich opowiadań, zapraszam do przeczytania. :)

btw. Są jeszcze inne opowiadania na : magiczne-życie.mylog.pl i zakochana-bez-opamietania.mylog.pl